Strona główna forum

Wydrukowano 2014-11-27 13:56:07 Wyświetl wszyskie posty z tego wątku na jednej stronie
Wysłany przez Gość (at) 2004-09-04 19:25:20
problem wychowawczy-agresja u małego dziecka
Kochani pomóżcie i doradźcie.
W klasie pierwszej szk. podst. mam ucznia który juz od zerówki ma poważne problemy z dostosowaniem się do grupy i wymagań. Wszelkie niezadowolenie okazuje agresją(bunt słowny,manipulowanie przedmiotami, chodzenie i krzyk, czasami bardzo długi, bicie dzieci). Zbyt długo to trwa, żeby zbagatelizować i zaszufladkować jako niedojrzałość szkolną.
Niestety opadaja mi ręcę,czuję się bezsilna, ponieważ mozliwości szkoły są coraz mniejsze jeśli chodzi o kierowanie do poradni. Zarówno wychowawczyni jak i ja nieustannie sygnalizujemy matce problemy, każde zachowanie. Wielokrotnie proponowałam pójście do poradni do psychologa, matka przytakiwała i na tym się kończyło. Czuję, że świadomie nie dostosowuje się do moich próśb. Wiem że mój autorytet jest podważany, niestety, przez wychowawczynię tego chlopca(odczuwam,że wlaśnie przed niektórymi rodzicami, niewykształconymi, niepracującymi matkami przesiadującymi ciągle podczas lekcji)
I co w takim przypadku ja , szkoła możemy zrobić? Czekać aż coś się stanie, aż chłopiec skrzywdzi inne dziecko i kto weźmie za to odpowiedzialność?
---
Asia

Wysłany przez Gość (at) 2004-09-05 12:30:19
Re: problem wychowawczy-agresja u małego dziecka
Asiu jeżeli matka lekceważy Twoje prośby i rady to powiedz jej, że ma podpisać deklaraje, która zobowiazuje ją do poniesienia całej odpowiedzialności za zachowanie jej dziecka w szkole może to poskutkuje.

Oczywiście nie zwalnia Cię to z dalszej "terapii" owej małej pociechy.

Rozmawiałaś z tą "serdeczną" wychowawczynią na temat jej postepowania wobec Ciebie. Powiedz jej na stronie, że krzywdzi Ciebie, uczniów i rodziców. Trzymam kciuki.
---
Sonia

Wysłany przez Gość (at) 2004-09-05 22:02:40
Re: problem wychowawczy-agresja u małego dziecka
Byłam kiedyś w takiej sytuacji, zaangażowana bardzo mocno w próby zaradzenia tego typu zachowaniom małego agresora - buntownika. Wprawdzie nie jako nauczyciel ale jako pedagog, który przez większość swojego pracowego czasu próbował wymyślić, co z nim począć, lub zaradzić trudnym sytuacjom...Niestety, wtedy niewiele udało się zrobić - chłopiec był z domu dziecka i tak naprawdę potrzebował rodziny i mądrej, rodzicielskiej miłości...nawet myślałam się z tym zmierzyć...
Ach, dużo by tu gadać...Teraz, z perspektywy czasu patrzę na to nieco inaczej. Studium socjoterapii nauczyło mnie patrzeć z perspektywy potrzeb dziecka. Bo tak długo jak koncentrujemy sie na zachowaniach, pozostaje nam tresura, przemoc, lub stawanie na uszach, by dziecko zwieść, zabawić, zająć choć na chwilę, z miernymi efektami:-(
Polecam JENO RANSCHBURG – „Lęk, gniew, agresja” ;
opracowanie dotyczące potrzeb i życia emocjonalnego dziecka. Opisuje zjawiska rozwojowe, pomaga zrozumieć różne zachowania dziecka, daje konkretne wskazówki do postępowania z nim - mi pomogło...choć dziecku pomóc nie zdołałam (zmieniłam w międzyczasie pracę i długo pozostawałam z poczuciem niemożności zdziałania czegoś sensownego:-(
---
Magdawro