Strona główna forum

Wydrukowano 2014-10-26 08:39:34
Postów: 38   Stron: 4   [ Poprzednia strona | 1 2 3 4 | Następna strona ]
Wyświetl wszyskie posty z tego wątku na jednej stronie
Wysłany przez rumiankowapanna (at) 2006-09-25 14:31:15
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Dlatego, że rodzic najlepiej zna dziecko. Są różne przypadki... także bywają wskazania/przeciwskazania medyczne o których nie ma wzmianki w dokumentacji szkolnej, które trzeba uwzględnić przy doborze ćwiczeń. U mnie np jest dziecko z epilepsją i rodzice mi powiedzieli jakie są objawy zwiastujące rychły atak i jakie ćwiczenia mogą go wywołać. Poza tym rodzic wie najlepiej jak dziecko się komunikuje, co lubi, czego się boi.

Poza tym ćwiczenia w IPECIE są nie tylko dla nauczyciela lecz także dla rodzica - to, co jest robione w szkole określonymi metodami, powinno być utrwalane w domu. Bo co z tego że się namacham, napracuję jak przez wakacje dziecko i tak zapomni? Co z tego, że nauczę je jeść łyżką, jeśli przez wakacje rodzic dalej będzie dawał butelkę "bo tak wygodniej"?

Poza tym rodzic ma prawo wiedzieć co się będzie z dzieckiem robiło - co dziecko umie i czego konkretnie chcemy go nauczyć i jaki jest CEL tego że np uczymy go rysować linie pionowe, poziome, po co usprawniamy polisensorycznie itp. Jeśli rodzic zobaczy że "z tym dzieckiem można jeszcze coś zrobić" to chętniej będzie współpracował a przecież chodzi nam o dobro dziecka prawda? W IPECIE który ja robię są w rubryczce "zadania" konkretne ćwiczenia, które rodzic też się zobowiązuje robić w domu. I widzę, że te dzieci, których rodzice aktywnie współpracują w rehabilitacji - o wiele szybciej idą do przodu... szkoda tylko że nie zawsze tak jest :(

Wysłany przez jacol (at) 2006-09-25 18:01:35
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
 
Dlatego, że rodzic najlepiej zna dziecko.


Moim zdaniem tak być niepowinno. To specjalista od rozwoju dziecka powinien potrafić powiedzieć rodzicowi coś o dziecku o czym nie ma on zielonego pojęcia. Rodzic często nie widzi rzeczy, które specjalista widzi na pierwszy rzut oka. A nawet jak widzi to nie rozumie tego co widzi. Dopiero specjalista może mu to wytłumaczyć.

Co do IPETU to uważam, że jest OK jesli rodzic się z nim zapoznaje. Nie jest OK kiedy prosimy go o ustosunkowanie sie do IPETU. Rodzic nie jest w stanie ocenić pracy specjalisty bo nie ma ku temu wiedzy. No chyba, że pisanie IPETÓW wiedzy nie wymaga.
Ja piszę tak:

http://www.pion.pl/forum/phpBB2/viewtopic.php?t=854

O postepowaniu z rodzicami pisałem już na PIONIE

http://www.pion.pl/forum/phpBB2/viewtopic.php?t=308

i tu:

http://www.pion.pl/forum/phpBB2/viewtopic.php?t=31

Pozdrowionka wink
----------------------------------------
Jestem też na forum: www.pion.pl
Pozdrawiam. Jacol

Wysłany przez rumiankowapanna (at) 2006-10-01 14:31:13
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
"Moim zdaniem tak być niepowinno. To specjalista od rozwoju dziecka powinien potrafić powiedzieć rodzicowi coś o dziecku o czym nie ma on zielonego pojęcia. Rodzic często nie widzi rzeczy, które specjalista widzi na pierwszy rzut oka."

I vice versa :) My też wielu rzeczy nie widzimy choć szumnie siebie nazywamy specjalistami.

Wg mnie IPET powinny realizować dwie strony "specjaliści" i rodzice. Ale to już kwestia indywidualnej praktyki ;)

Ewaw

PS. A nie napisałam że rodzic ma opiniować :) Ma prawo jednak do zapoznania się z metodami i celami (tym bardziej jeśli nie ma dostępu do naszej "Wiedzy Tajemnej") i do tego by jego sugestie były uwzględnione w ipecie - o ile oczywiście są uzasadnione :)

Wysłany przez jacol (at) 2006-10-01 14:58:02
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Może rzeczywiście nazywany siebie szumnie specjalistami... Ale za cow wobec tego bierzemy pieniadze wink

Co do programów to moim zdaniem powinien je pisac specjalista - nie na podstawie intuicji (bo to jest niepotrzebna strata czasu) ale na podstawie wiedzy. Jeżeli piszemy programy na podstawie wiedzy to takie programy zachowują cechę powtarzalności. Nie ważne, kto będzie pisał program - na pisze go poobnie. To co jest w programie nie powinno byc po prostu fantazją - co możnaby tu było zrobić...
Dlatego też rodzic nie ma nic do tego.
Zastanawiam się co ty robisz ze swoim przekonaniem, że rodzice POWINNI realizować część ipetów. Ty im to mówisz? Państwo POWINNI to czy tamto? A jak nie potrafią, albo nie rozumieja sensu, albo nie chcą bo nie znajdują czasu - to czy nie masz obawy, że możesz ich wpędzić w poczucie winy? POWINNI coś robić, a jak nie robią to nie sa dobrymi rodzicami? Skąd my specjaliści mamy prawo ustalać to co POWINNI robić rodzice? devilish
----------------------------------------
Jestem też na forum: www.pion.pl
Pozdrawiam. Jacol

Wysłany przez jacol (at) 2006-10-01 15:59:34
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Rumianowapanno muszę Ci się wydawać strasznym zarozumialcem... biggrin
Ale zastanów się chwilę...
Gdybym był na przykład rehabilitantem i przyszliby do mnie rodzice dwu miesięcznego dziecka. Czy nie widziałbym na pierwszy rzut oka tego czego rodzice nie widzą? Czy byłoby to dziwne, że widze patologiczne odruchy, brak symertrii itp... czego rodzice nie dostrzegają? Czy uchodziłbym w Twoich oczach za zarozumialca? Czyż "pisząc program" jako rehabilitant - wybierając cele rehabilitacji i dokonując wyboru metod mógłbym liczyc jakoś na rodziców?
A gdybym był logopedą i przyszliby do mnie rodzice. Czyż byłoby dziwne gdybym słyszał coś w mowie dziecka, czego rodzice nie słyszą? Czy byłoby dziwne, że w doborze ćwiczeń logopedycznych nie liczyłbym na rodziców, ale uważałbym, że to ja wiem co robić a rodzice nie? To dlaczego pedagog nie postepuje tak samo? Nie uważasz, że jest trochę tak, że peagodzy sami nie uważają, że potrafią coś czego nie potrafi reszta świata? Moim zdaniem podstawowym elementem tworzącym tożsamość pedagoga specjalnego jako wysokokwalifikowanego specjalisty jest umiejętność pisania indywidualnych programów w sposób nieintuicyjny. Problem jest w tym, że nikt tego nas nie nauczył robić...
----------------------------------------
Jestem też na forum: www.pion.pl
Pozdrawiam. Jacol

Wysłany przez xeromuza (at) 2006-10-01 16:41:38
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Witajcie, a raczej WITAJ J.
bo tylko Ty widzę jesteś na forum ... rumiankowej ....już nie ma:

to fakt, tworzenie, pisanie IPET-ów nie jest sprawą łatwą, zwłaszcza dla młodych nauczycieli. Zgadzam się też, że umiejętność pisania indywidualnych programów nie można traktować w kategoriach intuicji...
i DALEJ ...
Muszę powiedzieć, że jeszcze niedawno byłam zwolennikiem wtajemniczania rodziców dziecka niepełnosprawnego; chodzi o szczegóły dotyczące zajęć, metod, sposobów realizacji zamierzonych celów /mówię tylko o szczegółach/. Jednak muszę przyznać, że życie, praca, nabyte w ostatnim czasie doświadczenie w sposób znaczny zweryfikowało moje na ten temat poglądy - rodziców, wydaje mi się należy tylko wtedy informować o podjętych przez siebie, jako n-la i terapeuty krokach, kiedy są oni zaniepokojeni lub sami zadają pytania na ten temat. U mojej dobrej koleżanki zdarzyło się bowiem tak, że dzięki jej "dobremu sercu" i zbytniej tolerancji na niektóre zachowania rodziców jedna z mam zaczęła ją wręcz "zasypywać" stronami www. zawierającymi jej zdaniem metody najbardziej wskazane do pracy z jej niepełnosprawnym dzieckiem i to, co spotkało tę moją dobrą koleżankę, dało mi wiele do myślenia - jeśli chodzi o pomoc rodziców i całokształt współpracy z nimi.

pozdrawiam Wielkopolskę love struck

xeromuza
A.

P.s. miło mi Jacol, że jesteś fanem lubelskiej Starówki, - mój Ośrodek znajduje się blisko Starego Miasta, serdecznie zapraszam!

Wysłany przez jacol (at) 2006-10-01 20:30:00
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Wiesz xeromuzo, ja myślę, że rodziców powinno się informować o napisanym przez siebie programie. Problem zaczyna się wówczas, gdy zapytany przez rodzica pedagog nie potrafi odpowiedzieć rodzicowi na oczywiste pytanie dlaczego nie robi czegos innego tylko to. Z regóły taki wyrwany przez rodzica pedagog coś tam niezbornie mamroce pod nosem bo sam dobrze nie wie. Nie zna żadnego merytorycznego kryterium odróżniającego dobrze napisany program od złego...
No to se rodzic na nim potem ujeżdża... A cóż może ten biedny pedagog? Jego dyrektor też nie zna takich kryteriów, pani wizytator również, na uczelni nie nauczyeli...
Ja się zastanawiam czy pedagog specjalny posiada jakąkolwiek wiedzę której posiąście wymaga wieloletnich studiów, której rodzic nie może szybko nadrobić. Czy też jest tak, że w zasadzie praca zawodowego pedagoga specjalnego niewiele się różni od postępowania średno rozgarniętej i średnio zmotywowanej mamy dziecka. Ze w zasadzie dobrym nauczycielem specjalnym może byc każdy kto lubi dzieci i ma trochę chęci - to wystarczy.
Ja myślę, że rodzice nie patrzą na nauczycieli jak na osoby, które robią coś czego i oni nie mogliby robić. No bo ile tu filozofii w pracy z nierozgarnietymi dziećmi...
----------------------------------------
Jestem też na forum: www.pion.pl
Pozdrawiam. Jacol

Wysłany przez xeromuza (at) 2006-10-01 21:14:01
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
No fakt, że ja to widzę inaczej ... ale może dlatego, że mam przedmiot, do którego rodzice podchodzą ostrożnie i z nieco większym , jak już zdążyłam zauważyć, respektem. Moje pole to wszelkie formy aktywności muzycznej oraz muzykoterapii receptywnej: słuchanie muzyki, gra na instrumentach /zazwyczaj pekusyjnych niemelodycznych - czasem zestaw Orffa/, wszelkie formy zabaw lub prostych etiud muzyczno-ruchowych, czy inne ... /jeśli chodzi o niepełnosprawność umysłową muszę niestety dokonać selekcji dot. metod/. Zazwyczaj spotykam się ze zrozumieniem ze strony rodziców, żeby nie powiedzieć, że z zaciekawieniem. Ostatnio mama chłopca /autystycznego/ zgodziła się nawet uczestniczyć w zajęciach, oczywiście po moich wyjaśnieniach dot. celu takich ćwiczeń. Często rodzice lub opiekunowie wręcz proszą mnie o nagrywanie muzyki, wykorzystywanej przez mnie na lekcji i oczywiście spełniam te prośby. Zapoznaję zwykle rodziców z dokumentami, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, aby osoby takie zajmowały się opiniowaniem moich programów.
.ax.

pozdrawiam Cię J.

Wysłany przez agafia (at) 2006-10-04 22:58:07
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
To ja może wtrącę swoje trzy grosze jako rodzic (no nie taki zupełnie typowy, bo zawodowy). Nie próbuję opiniować tego, co robią pedagodzy, ale jednak chcę dokładnie wiedzieć, co i z jakiego powodu jest zaplanowane i jaka jest koncepcja na postępowanie z dzieckiem. W szkołach, do których uczęszczają moje dzieci, byłam i jestem proszona o wyjaśnienie gronom pedagogicznym na czym polega problem (FAS) i jak się do niego ustosunkować w szkole, które z zaburzonych zachowań wynikają z uszkodzenia mózgu a które są efektem wczesnodziecięcego odrzucenia, w czym może pomóc szkoła a co muszę wypracować sama w domu, jakie elementy indywidualnego programu neurorozwoju robię z dziećmi ja a jakie mogę powierzyć szkole etc. Może więc nie trzeba wszystkich rodziców do jednego worka wkładać smile

Wysłany przez xeromuza (at) 2006-10-05 07:21:37
Re: indywidualny program edukacyjno - terapeutyczny dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębokim
Hej, agafia , przecież powiedziałaś dokładnie to samo, co ja napisałam, informować rodziców-oczywiście: dokładnie co do celów, wybranych metod, kierunku działań,ale co do szczególików, bo zwykle diabełek tkwi w szczegółach, jak to sobie wyobrażasz? Może tak: daję rodzicom pracę domową: zestaw ćwiczeń np.wg C.Orffa, czy inny ... dotyczący zakresu muz. uwzlędniający możliwości oraz potrzeby ind. dziecka, i co ... rodzic będzie w domu ćwiczył schematy metro-rytmiczne, razem z dzieckiem, fajnie, też bym, tak chciała - a późnej przychodzę do placówki i już wykonane, dziecko pięknie pracuje z zestawem perkusyjnym.

Zgadzam się, że nie do jednego wora, ale z drugiej strony, to jednak nie wszyscy mają możliwości do prowadzenia moich zajęć, gdyby tak było to wszyscy mogliby uczyć muzyki, a gdzie taki drobny szczegół jak słuch metro-rytmiczny, czy melodyczny? Ja naprawdę nie mam czasu sprawdzać szczegółowo, czy rodzice posiadają taki predyspozycje. Pomijam sprawę ćwiczeń oddechowych, muz.-ruchowych, bo to oczywiste.
Czy nie jesteś zdania, że z niektórymi zagadnieniami przeciętni rodzice sobie po prostu nie poradzą, więc po co narażać ich na niepotrzebny stres z naszej, nauczycieli strony?

Poza tym Jacol dobrze powiedział, że jako specjaliści za coś bierzemy te pieniądze chyba, prawda?
Dlatego proszę, abyś Ty również stosowała podobną zasadę, jeśli chodzi o nauczycieli, reedukatorów, czy terapeutów:
nie wszystkich do jednego wora - my też mamy jakieś swoje prawa, podobnie jak rodzice je też mają;
z poważaniem

xeromuza

Postów: 38   Stron: 4   [ Poprzednia strona | 1 2 3 4 | Następna strona ]