Strona główna forum Witaj Nieznajomy   | Zaloguj się   
  Szukaj  
  Strona główna  | Najświeższe wątki  | Kto jest obecny  | Lista użytkowników  | Szukaj  | Pomoc  | Źródła RSS


Skocz do »
 
Status wątku: Aktywny
Wszystkich postów w tym wątku: 11
Postów: 11   Stron: 2   [ 1 2 | Następna strona ]
Autor
Poprzedni wątek Ten wątek był oglądany 1194 razy i ma 10 odpowiedzi Nastepny wątek
Mężczyzna bma

Avatar użytkownika


Dołączył: 2006-01-25
Postów: 987
Status: Nieobecny
Niezdrowa fascynacja islamem

Między innymi tekst, który linkowałem w jednym z innnych wątków, który ukazał się na portalu Racjonalista.pl oraz wypowiedzi medialne niektórych osób z polskiego tzw. życia publicznego, skłoniły mnie do takiej oto refleksji: choć rzeczywiście - jak zauważa autor tekstu, Mariusz Agnosiewicz - religia muzułmańska jest obecnie jeszcze traktowana po macoszemu, z lekkim przymrużeniem oka, to widać już pierwsze jaskółki szczerej fascynacji islamem. Sądzę, że teza, jakoby islam był w Europie w takiej fazie rozwoju, w jakiej znajdowało się chrześcijaństwo w późnych wiekach istnienia Cesarstwa Rzymskiego, może znajdować uzasadnienie.

Obawiam się, że na końcu tego procesu, który nie wiadomo kiedy się zakończy, ale można przypuścić, że potrwa jeszcze od 20 do 50 lat, jest całkowita islamizacja Europy, czyli sytuacja, w której po etapie wojen religijnych (bo zawsze znajdą się obrońcy chrześcijaństwa lub nawet świeckich zdobyczy Zachodu) islamiści zdobędą przewagę, a reszta choćby ze strachu będzie musiała się podporządkować. Być może też islam zmieni swoje oblicze i "zmiesza się" z tradycjami lokalnymi, już przecież mocno ukształtowanymi i "spetryfikowanymi". Tak jak chrześcijaństwo nie przetrwało w czystej formie, lecz przyjęło pewne tradycje pogańskie, u nas znane choćby pod postacią tzw. "Dziadów", tak islam być może rozkwitnie w Europie jako swoja łagodniejsza odmiana, jako częściowa synteza z chrześcijaństwo-laickim dziedzictwem naszej cywilizacji.

Nawet ta wersja jest jednak, przynajmniej dla mnie, nie do przyjęcia. Dla innych zaś - niekoniecznie. Z tego co obserwuję, wielu ludzi wyraża daleko idącą tolerancję wobec islamu. "Islam jest religią pokoju", "nie każdy islamista to terrorysta", "islam jako religia nam nie zagraża", "Biblia w większym stopniu zawiera nawoływania do nienawiści i przemocy, niż Koran", "katolicy też stosowali terroryzm". Z ich słów można wyczytać przesłanie, którego jedyną racją wydaje się być przekora. Jeśli wszyscy rozsądni i czytający książki ludzie wiedzą, że islam NIE JEST religią pokoju, a wręcz przeciwnie, a na dodatek jest religią wyjątkową głupią, śmiem twierdzić - to oni będą twierdzić coś odwrotnego, po to tylko, żeby przeciwstawić się rzeczywistości. Jest to typowa cecha wszelkich ideologii lewackich, rewolucyjnych itp., które zawsze muszą - mimo swego deklarowanego racjonalizmu - być w kontrze do rzeczywistości, do faktów, do wiedzy. Nie dostrzegając jednak zagrożenia islamem, wikłają się w rażące i nieuniknione w tej sytuacji sprzeczności, gdyż ideologia islamska jest na przeciwległym biegunie w stosunku do tego, co głoszą i w co wierzą tzw. lewicowcy. Nie ma tam najmniejszego nawet rozdziału religii od państwa, nie ma tolerancji dla inności, dla homoseksualistów, dla ateistów, nie ma różnorodności, nie ma racjonalizmu, nie ma dążenia do rozwoju ekonomiczno-społecznego, bo dla islamistów priorytetem nie jest wszechstronny rozwój, lecz walka z niewiernymi, walka o zapanowanie ich religii nad światem. Dlatego ostatnie ich sukcesy na niwie gospodarczej sytuują się na wieki XI, XII i XIII., a dzisiaj bogate kraje arabskie to tylko te, które żyją ze sprzedaży ropy. Gdy te zasoby się wyczerpią, pozostanie im wypas kóz.


Dlatego zupełnie nie rozumiem tej "pełzającej" fascynacji i nadmiernej tolerancji dla zagrożeń dla naszej cywilizacji. Każda cywilizacja może istnieć, trwać i rozwijać się tylko wtedy, gdy istnieje zasób pewnych określonych wartości wyznawanych przez jej przedstawicieli. Nasze wartości to: etyka chrześcijańska, republianizm, praworządność, wolność, prawa człowieka, własność, sprawiedliwość. W świecie islamu trudno mówić o takim wachlarzu różnorodnych wartości, gdyż tam jedyną wartością jest islam sam w sobie, ma on wypełniać każdy najdrobniejszy element życia muzułmanina. Islam jest wszystkim. Jest to więc ideologia totalitarna i wszystko ma być podporządkowane jej ekspansji.

Jeżeli my teraz jako jedną z najważniejszych wartości przyjmujemy "tolerancję", to owszem, ma to pewne zalety, bo unikamy w ten sposób niepotrzebnych napięć i walk z błahych powodów. Np. tolerujemy homoseksualistów, być może słusznie wierząc w to, że ich 1% odsetek w społeczeństwie nie jest w stanie w żaden sposób zdestabilizować społeczeństwa, a tolerując ich, dajemy tym ludziom możliwość życia bez strachu przed napiętnowaniem, przemocą itd. Problem zaczyna się wtedy, gdy pewne ideologie i idące za nimi określone style życia, zastosowane na szerszą skalę, burzą nasz porządek społeczny - i tutaj moim zdaniem tolerancja musi znaleźć swój kres. A w przypadku ekspansji islamu na Zachodzie już w tej chwili można to zjawisko stwierdzić.
----------------------------------------
Lech Wałęsa, TW SB ps. "Bolek": "To ja obaliłem komunizm".
Kornel Morawiecki: "Nie wypada w tym dniu mówić o mnie".
[2017-07-08 09:48:06] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość    niewidoczny dla gości    http://www.wpolityce.pl [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna baggins

Avatar użytkownika


Dołączył: 2008-04-03
Postów: 1095
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Zgodnie z obietnicą krótka recenzja tekstu "zapodanego" przez "użytkownika posługującego się pseudonimem bma" smile

Ponieważ niektóre elementy przedstawionego w tekście rozumowania opierają się na analogiach, krótkie doprecyzowanie. Dobrze przeprowadzona analogia polega na umiejętności dostrzeżenia podobieństw w niepodobieństwach. Każda analogia polega na dokonaniu porównania dwóch różnych rzeczywistości, w których występują jakieś elementy podobne, lub wręcz tożsame. Cała sztuka w tego rodzaju rozumowaniu polega na tym, żeby widzieć całą złożoność różnic jakie zachodzą pomiędzy porównywanymi rzeczywistościami dzięki czemu można pokazać to co jest w porównywanych rzeczywistościach istotnie podobne lub wręcz tożsame.

Użytkownik posługujący się pseudonimem bma zastosował następującą analogię:

 
Sądzę, że teza, jakoby islam był w Europie w takiej fazie rozwoju, w jakiej znajdowało się chrześcijaństwo w późnych wiekach istnienia Cesarstwa Rzymskiego, może znajdować uzasadnienie.


Na czym polega toporność tej analogi?
Tu trzeba całego wykładu aby widzieć różnicę jaka zachodzi pomiędzy Cesarstwem Rzymskim a współczesną Europą Zachodnią. Różnica jest ogromna.
Dalej trzeba także widzieć różnicę jaka zachodzi pomiędzy rozwojem takiej religii jaką jest chrześcijaństwo a rozwojem takiej religii jaką jest islam.
Nie mówiąc o różnicach jakie w ogóle zachodzą pomiędzy porównywanymi okresami historycznymi!
Stwierdzenie że islam w XXI wieku rozwija się według podobnych zasad na jakich rozwijało się chrześcijaństwo u schyłku Cesarstwa Rzymskiego jest stwierdzeniem tak topornym, że aż żenującym.

Kolejny przykład takiej topornej analogii, tym razem jednak odrzucanej przez jej autora:

 
Tak jak chrześcijaństwo nie przetrwało w czystej formie, lecz przyjęło pewne tradycje pogańskie, u nas znane choćby pod postacią tzw. "Dziadów", tak islam być może rozkwitnie w Europie jako swoja łagodniejsza odmiana, jako częściowa synteza z chrześcijaństwo-laickim dziedzictwem naszej cywilizacji.


Otóż chrześcijaństwo w tzw. "czystej formie" nigdzie i nigdy nie istniało. Korzenie chrześcijaństwa tkwią w judaizmie a jego rozwój następował w nieustannej konfrontacji ze wszystkimi kulturami z jakimi ta religia stykała: począwszy od kultury hellenistycznej, Europy w okresie wędrówki ludów,aż po kultury tzw. krajów misyjnych , obu Ameryk, Afryki , Azji i Oceanii)
Rozwój islamu ma zupełnie inny charakter. Islam nawet jeśli "toleruje" wyznawców innych religii, zwyczaje przestrzegane w innych kulturach, to jednak w bardzo nikłym stopniu asymiluje wartości, które nie są ściśle islamskie.

Ciekawe, moim skromnym zdaniem, spostrzeżenie: chrześcijaństwo bardzo mocno mogło rozwijać się w takich krajach jak Japonia czy Chiny czyli w całkowitym oderwaniu od całego "otoczenia kulturowego" charakterystycznego dla samego chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo potrafiło z powodzeniem rozwijać się w środowiskach kulturowo sobie obcych czy wręcz wrogich. Natomiast islam aby się "zakorzenić" musiał najpierw narzucić siłą swoją dominację ideologiczną, militarną, kulturową mieszkańcom nowych terytoriów.
Nie mówię, że chrześcijanie nigdy nie narzucali siłą swojej dominacji wyznawcom innych religii ale mówię, że chrześcijaństwu udawało się zyskać uznanie, na drodze całkowicie pokojowej ekspansji, w oparciu o całkowitą dobrowolność przyjęcia tej religii przez nowych wyznawców. Stąd można mówić o swoistej "atrakcyjności" chrześcijaństwa. Tym przecież różni się "misyjny" charakter chrześcijaństwa od "zdobywczego" charakteru islamu.

A teraz kwintesencja całej komentowanej wypowiedzi. Wymowa tej wypowiedzi sprowadza się do zdefiniowania zagrożenia dla naszej kultury jaką jest "niezdrowa fascynacja islamem".

Otóż moim skromnym zdaniem nawet jeżeli islam w jakikolwiek sposób "fascynuje" swoim przesłaniem współczesnych europejczyków, to na pewno nie ze względu na "przesłanie" czy jakieś "wartości", jakie niesie ze sobą ta religia. Otóż prawdziwą przyczyną tejże "fascynacji" jest swoista "duchowa niemoc" współczesnych europejczyków. Współczesnym ludziom na zachodzie Europy wydaje się, że jak mają kasę, technologię i w miarę wysoki i wygodny poziom życia, to nie ma powodu aby o cokolwiek więcej się trudzić, o cokolwiek zabiegać, o cokolwiek walczyć, w imię czegokolwiek tak na serio się poświęcać. Natomiast muzułmanie, jakby nie patrzeć taką "siłą ducha" faktycznie się wykazują. Oni są w stanie nie tylko zabijać innych w imię Allacha ale nawet są w stanie sami ginąć za to w co wierzą. I to rzeczywiście może młodym i zgnuśniałym europejczykom imponować, może ich fascynować.

Pęknie mówił o tym Donald Trump, niezwykle trafnie definiując wartości na jakich opiera się nasza cywilizacja. Nie będę teraz tych wartości wyliczał, warto sięgnąć do odpowiedniej części tego przemówienia. To co jest tutaj istotne, to stwierdzenie, że bez woli obrony tych wartości, bez siły woli i siły ducha koniecznych do ich obrony , te wartości chociażby były najpiękniejsze niechybnie padną! I to nie koniecznie w konfrontacji z "atrakcyjnością islamu" ale nawet w konfrontacji z atrakcyjnością pierwotnych wierzeń afrykańskich pigmejów!
Zagrożeniem dla Europejczyków nie stanowi zatem "atrakcyjność" islamu albo tej czy innej religii. Prawdziwym zagrożeniem dla Europejczyków jest ich własna duchowa słabość. I tu podkreślam z całą mocą: nie chodzi tu o słabość ekonomiczną, militarną, polityczną czy ideologiczną ale chodzi tu o w ścisłym znaczeniu tego słowa: słabość duchową.

Jak echo powracają tu słowa: Europa XXI wieku albo będzie Europą ducha albo w ogóle jej nie będzie. Nie będę teraz szczegółowo analizował słuszności tej tezy w oparciu o analizę procesów, które doprowadziły Europę do dokonującej się aktualnie i dramatycznie weryfikacji słuszności tej tezy.
Zamieszczę jedynie link do pewnego wiele mówiącego eksperymentu.

"Mysia Utopia" Calhouna:

https://www.youtube.com/watch?v=5Oe6vUjL1DE
----------------------------------------
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."
Gabriel Garcia Marquez.
----------------------------------------
[Edytuj 2 razy, ostatnio edytowany przez baggins (at) 2017-07-08 15:55:48]
[2017-07-08 14:48:21] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna bma

Avatar użytkownika


Dołączył: 2006-01-25
Postów: 987
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Tezę, jakoby islam współcześnie rozwijał się podobnie (choć na pewno nie identycznie) jak chrześcijaństwo w późnych wiekach istnienia Cesarstwa Rzymskiego, postawił w swoim tekście Mariusz Agnosiewicz, a ja nie mając zbyt pokaźnej wiedzy historycznej i religioznawczej nie jestem w stanie mu zaprzeczyć. Dla mnie autor uzasadnił tę tezę w sposób wystarczający, np. poprzez stwierdzenie, że czasy owe charakteryzowały się liberalną obyczajowością i dekadencją, typową dla schyłkowych etapów istnienia róznych cywilizacji. Taka cywilizacja nie jest w stanie już wykreować niczego nowego, doszła już do maksimum tego, co może zaoferować ludziom: wygodę, rozrywkę, wolność, bezpieczeństwo. Pojawia się wtedy swego rodzaju zwrot ku wartościom postmaterialnym, ale dość pokracznie rozumianym, nie jako "powrót do źródeł", do duchowych korzeni, lecz zwrot ku jakimś innym formom duchowej egzystencji. Mariusz Agnosiewicz w swoim tekście przytacza badania, według których nawet w najbardziej świeckich i "racjonalistycznych" krajach jak Czechy, Szwecja czy Francja, większość ludzi wierzy w różne ponadnaturalne rzeczy, mimo że ich deklarowany racjonalizm nakazywałby coś innego. To jest swego rodzaju "forma", do której po wyeliminowaniu chrześcijaństwa już "wlały się" różnego rodzaju ideologiczne czy okultystyczne treści: a to horoskopy, a to wiara w jakieś "wyższe siły", zjawiska paranormalne, nietypowe ideologie polityczne itd. Ludzka psychika nie znosi próźni. Zachód już w ostatnich kilku dekadach przeżywał fascynację buddyzmem, psychoanalizą, jogą.
Sprzyja temu pewna, nazwijmy to "postchrześcijańska" postawa w dużej mierze będąca znowu pokraczną formą podświadomego interpretowania swojej chrześcijańskiej duchowości. Nie wiem czy dostatecznie jasno się tu wyraziłem, ale najprościej mówiąc chodzi mi to, że np. w sprawie uchodźców osoby zwykle gardzącą religią, obrażające katolików, deklarujące ateizm, powołują się na naukę Kościoła i wykazują pseudochrześcijańską postawę: otwórzmy swoje serca na uchodźców, wpuśćmy ich do domu. Ale nie tylko chodzi o uchodźców, lecz o wszystkich. Oni posuwają do do skrajności. Według nich każdy powinien mieć możliwość mieszkania tam gdzie chce. Każdego powinno się tolerować, niezależnie skąd pochodzi i co robi. Jeśli pali samochody i atakuje policjantów, jak we Francji - nie można mu tego wypominać, bo widocznie to my, zlaicyzowani postchrześcijanie, nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, by ich zintegrować. Ostatnio w Londynie skazano jakiegoś pastora, który w centrum handlowym porównywał fragmenty Biblii z fragmentami Koranu, dochodząc do wniosku, że to Koran głosi nienawiść, a nie Biblia. Dostał kilka tysięcy funtów grzywny. Za głoszenie prawdy! Gdyby coś odwrotnego - czyli niezgodnie z prawdą - głosił jakiś imam - na pewno nic by go nie spotkało. To wszystko są przykłady na to, że wśród europejczyków rozpowszechniona jest zwulgaryzowana wersja postawy chrześcijańskiego miłosierdzia. Mamy "miłować swoich nieprzyjaciół", "nadstawiać drugi policzek", samobiczować się, nawet jeśli każdy rozsądny człowiek wie, że w ten sposób idziemy jak owce na rzeź.
Tak więc zjawisko, z którym mamy do czynienia, nazwałbym przechodzeniem od "nadmiernej tolerancji" do fascynacji, bo islam już nie tylko że jest tolerowany, że się islamistów broni, tłumaczy się ataki terrorystyczne, nie tylko zmienia się zwyczaje kulturowe tak, żeby "nie urazić" biednych islamistów, lecz już niektóre osoby zaczynają jakby "przymiarki" do stopniowego stawania się islamistą.
Dwa przykłady owych "postępów postępu" - postepujących w kierunku islamizacji:

- jakaś pani radna apeluje do Polek "ubierzcie się w hidżab", co ma oczywiście być niby protestem przeciwko "nienawiści do muzułmanów" - dla mnie to jakieś "ćwiczenia z islamu", przymiarki, niezdrowy flirt z chorą i agresywną ideologią
- jakaś lewicowa aktywistka w Niemczech organizuje warsztaty z LGBT dla islamistów, tworząc jakieś kuriozalne połączenie rozwiązłego liberalizmu i lewicowych utopii z najbardziej wrogą wolności religią na świecie.


Pokrewnych przykładów jest więcej. Europa jest teraz w stanie takiego zamętu kulturowego, gdzie z jednej strony mamy do czynienia z agresywnym islamem, próbami wprowadzenia szariatu w niektórych regionach, a z drugiej z wyznawcami lewicowych utopii, poprawności politycznej itp. Przecież to są ideologię sprzeczne ze sobą w każdym calu, a ci lewaccy idioci twierdzą, że islamowi należy się większa tolerancja i wyrozumiałość, niż katolicyzmowi! To są jakieś jaja!


Co do ekspansji islamu, to czytałem ostatnio książkę prof. Janusza Daneckiego pt. "Arabowie". Niestety przeczytałem ją nie do końca, pobieżnie i bez zrozumienia. W książce panuje mnogość różnego rodzaju nazw nie do wymówienia i nie do zapamiętania, jakieś Muhhamady Al-Abu-Bakry, jacyś Umajjadzi, Abbasydzi, jakieś zjebane plemiona, które ze sobą walczyły, ale nagle zapanował wśród nich islam. Dajcież spokój. Natomiast zapamiętałem jedno ciekawe stwierdzenie prof. Daneckiego - otóż okazuje się, że tam, gdzie dane plemię czy grupa etniczna została zarabizowana (bo Arabowie oczywiście prowadzili ekspansję kulturową), tam zachowała swoją religię, np. egipscy Koptowie, którzy do dziś są chrześcijanami (zresztą płacąc za to straszliwą cenę), choć mówią po arabsku. Inaczej sprawa ma się z Persami - Iran jest krajem muzułmańskim, choć Persowie to zupełnie odrębna grupa etniczna (czy naród - nawet nie potrafię tego zakwalifikować).

Ale w innym miejscu prof. Danecki stwierdza, mówiąc w uproszczeniu, że islam nieodłącznie wiąże się z Koranem, a Koran jest ściśle arabski, związany z życiem Arabów. Islam polega w największym stopniu na tym, co jest zapisane w Koranie oraz w tzw. hadisach, a z kolei Koran, powstały w języku arabskim, jest napisany w sposób tak hermetyczny, że nie jest tak łatwo przetłumaczalny i przyswajalny w innych językach. To stałoby trochę w sprzeczności z tym, że skuteczna islamizacja następuje wtedy, gdy pozwoli się "podbijanemu" narodowi zachować własną odrębność kulturową.

To jest więc dla mnie wszystko mocno dziwne, skomplikowane i niezrozumiałe.

Idę się napić.


A co do Trumpa - tak, przemówienie bardzo dobre, choć nie rewelacyjne. Jak już zatrudniono Johna Lenczowskiego i prof. Chodakiewicza do napisania przemówienia, jak już chciano się Polakom przypodobać i wziąć ich pod włos, można było zrobić więcej, np. otwarcie powiedzieć "polskie obozy koncentracyjne" to kłamstwo, to fake news, apeluję do mediów całego świata o zaprzestanie kolportowania tego obraźliwego dla Polaków sformułowania.

Ale i tak Trump zrobił dużo. Ale co innego przemówienie, a co innego realna polityka. Nie można dać się wciągnąć w niekorzystne interesy tylko dlatego, że usłyszeliśmy parę miłych słów. Liczą się konkretny czyny i umowy. I tak sami musimy zadbać o nasz rozwój, bezpieczeństwo. Ameryka może nam pomóc tylko wtedy, gdy sama będzie miała w tym interes. Choć oczywiście z dobrych stosunków z tym krajem i z tego, że prezydent wyznaje takie a nie inne wartości należy się cieszyć i ja się cieszę.


Natomiast co do tego mysiego eksperymentu - brzmi dobrze, choć ja słyszałem że w rzeczywistości jest to jakiś wymysł, miejska legenda i nigdy takiego eksperymentu w rzeczywistości nie przeprowadzono. Trzeba by poszukać potwierdzenia,.


P.S.

 
Natomiast muzułmanie, jakby nie patrzeć taką "siłą ducha" faktycznie się wykazują. Oni są w stanie nie tylko zabijać innych w imię Allacha ale nawet są w stanie sami ginąć za to w co wierzą. I to rzeczywiście może młodym i zgnuśniałym europejczykom imponować, może ich fascynować.


No tak, tak, to jest na pewno jedna z przyczyn. Tylko pytanie czy taki proces będzie miał swoje kolejne etapy, czy doprowadzi w końcu do całkowitej islamizacji, czy islam ma szansę się rozprzestrzenić, na taką skalę jak kiedyś chrześcijaństwo? Ilu ludzi jest w stanie się tym zafascynować, a z czasem przyjąć islam?


A ostatnie wydarzenia w Hamburgu pokazują, że i lewactwo jest mocno zdeterminowane w walce o swoje "wartości". Pytanie, czy są to tacy młodzi, wykształceni ludzie z dużych miast, "lemingi", którym się już nudzi z tego dobrobytu, że są w stanie rozwalać wszystko co jest wokół, czy raczej odwrotnie - niejako idą ramię w ramię z islamistami, twierdząc, że Zachód to chuje - wypasione elity z jakichś instytucji finansowych, banksterzy, przez których zwiększają się nierówności społeczne, a oni są na lodzie, oszukani, nie mają pracy i perspektyw, mimo wykształcenia.
----------------------------------------
Lech Wałęsa, TW SB ps. "Bolek": "To ja obaliłem komunizm".
Kornel Morawiecki: "Nie wypada w tym dniu mówić o mnie".
----------------------------------------
[Edytuj 1 razy, ostatnio edytowany przez bma (at) 2017-07-08 16:24:33]
[2017-07-08 16:13:26] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość    niewidoczny dla gości    http://www.wpolityce.pl [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna baggins

Avatar użytkownika


Dołączył: 2008-04-03
Postów: 1095
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Na początku pragnę tylko delikatnie stwierdzić, że pan Mariusz Agnosiewicz nie jest dla mnie żadnym autorytetem w żadnej sprawie, podobnie zresztą jak prowadzony przez niego portal www.racjonalista.pl. Nie wiem czy dla kogokolwiek, kto nie jest jakimś zagorzałym zwolennikiem ideologii racjonalistycznej (nie mylić z racjonalnością) tenże autor i tenże portal portal są jakimikolwiek autorytetami. Obawiam się że nie.

Niech zatem mówią treści przytoczone przez "wielbiciela" tegoż autora i prowadzonego portalu.
 
... islam współcześnie rozwijał się podobnie (choć na pewno nie identycznie) jak chrześcijaństwo w późnych wiekach istnienia Cesarstwa Rzymskiego...

Już to stwierdzenie, wcale nie wyrwane z kontekstu, zawiera w sobie taki absurd, że trudno wobec niego przejść obojętnie.

Późne wieki istnienia Cesarstwa Rzymskiego (zachodniego cesarstwa) to są mniej więcej trzy pierwsze wieki istnienia Islamu w ogóle. Ale nawet biorąc pod uwagę o kilkaset lat dłuższą historię Cesarstwa Wschodniego trzeba powiedzieć, że islam od samego swojego początku aż do upadku Cesarstwa Wschodniego (które zresztą upadło pod wpływem militarnej siły islamu) rozwijał się na drodze ekspansji ideologicznej, militarnej i politycznej. W przypadku islamu tak było od samego początku tejże religii i tak jest po chwilę obecną. Islam jest silny tam, gdzie jest silny ideologicznie, militarnie, ekonomicznie i politycznie. Kropka.

Zupełnie inaczej było w przypadku chrześcijaństwa. Otóż chrześcijaństwo, przez trzy pierwsze wieki swojego istnienia, było nic nie znaczącą, marginalną religią, funkcjonującą z wielkimi trudnościami (sporadycznie ale dotkliwie prześladowaną) w wielokulturowym i wieloreligijnym organizmie Cesarstwa Rzymskiego. Dopiero w czwartym wieku po Chrystusie chrześcijaństwo uzyskuje w Cesarstwie Rzymskim znaczenie religii tolerowanej, co w dalszych wiekach prowadzi do uzyskania przez chrześcijaństwo statusu religii dominującej. I to wszystko dokonywało się jak na owe czasy w sposób niezwykle pokojowy. Nie było w pierwszych sześciu wiekach chrześcijaństwa jakichś wielkich bitew pomiędzy "narodem chrześcijańskim" a pogańskim "narodem rzymskim". Takie twierdzenie jest absurdem! Ekspansja chrześcijaństwa aż do czasów średniowiecza (wypraw krzyżowych czy później hiszpańskiej konkwisty) dokonywała się co najwyżej na drodze dyplomatycznej.
Zupełnie inaczej wyglądało to w pierwszych wiekach islamu! Tam Arabowie siłą podbijali kolejne narody pogańskie siłą narzucając im swoją religijną dominację. Kropka.

Jeżeli ktoś twierdzi, że chrześcijaństwo oraz islam na jakimkolwiek etapie rozwoju którejkolwiek z tych dwóch religii posiadają jakieś podobieństwa dotyczące tegoż rozwoju to po prostu bredzi jak potłuczony i tyle.

Dalej kolejny "kwiatek":

 
autor uzasadnił tę tezę ... poprzez stwierdzenie, że czasy owe charakteryzowały się liberalną obyczajowością i dekadencją, typową dla schyłkowych etapów istnienia różnych cywilizacji.


Kolejny absurd. Teraz ja ucieknę się do analogii (zakładając rozumienie u czytelnika jej złożoności). Gdyby na egzaminie magisterskim z filozofii, osoba egzaminowana stwierdziła, że Platon podobnie jak Kant i Hegel był idealistą, prawdopodobnie zostałaby zmuszona do powtórzenia czterech lat studiów filozofii. Kto się zna na filozofii ten wie o czym mówię. smile

Mówiąc konkretnie: jeżeli ktoś używa osiemnastowiecznego pojęcia "liberalizm" czy dziewiętnastowiecznego pojęcia "dekadentyzm" do opisu tego w jaki sposób upadały "różne cywilizacje" to robi z siebie delikatnie mówiąc kompletnego nieuka. Nie będę tego więcej komentował bo poziom intelektualnego dna zawartego w owym zdaniu jest tak niski, że niżej zejść już się nie da. Kropka.

Dalsza część wywodu zaprezentowanego poniżej wskazuje na kompletne niezrozumienie przez autora tegoż wywodu czym w ogóle są tzw. "wartości duchowe". Wielozdaniowa pisanina o tzw. "pustce duchowej", która charakteryzuje duchową kondycję współczesnych europejczyków jest tylko i wyłącznie pisaniną o konsekwencjach tejże "pustki" i nie stanowi żadnego "kroku naprzód" w snuciu dalszych rozważań.

Rozwój duchowy wcale nie musi oznaczać "powrotu do źródeł" ani tym bardziej nie musi oznaczać ucieczki w kierunku jakiejś "namiastki duchowości": europejskich wersji buddyzmu, hinduizmu, jogi, islamu, okultyzmu czy innych tego rodzaju namiastek.

Rozwój duchowy może oznaczać także rozumienie głębokich podstaw na jakich opiera się aktualne życie członków danej kultury czy danej cywilizacji. Rozwój duchowy może oznaczać głębokie rozumienie sensu podejmowanych starań, trudów, wysiłków. I musi oznaczać zdolność do ponoszenia ofiar w obronie tychże podstaw i tegoż sensu. Głębokie rozumienie oznacza tu silne zaangażowanie rozumu niezbędne do nieustannego odkrywania tych podstaw i tego sensu i to w warunkach nieustannie zmieniającej się rzeczywistości, w jakiej taki człowiek funkcjonuje. Zdolność do obrony i ponoszenia ofiar musi również posiadać swoje rozumne (to znaczy racjonalne a nie tylko racjonalistyczne) uzasadnienie i musi także zakładać ogromny wysiłek woli ukierunkowanej na kultywowanie i obronę tychże wartości.

Mówi o tym cała doktryna chrześcijańska a w sposób zupełnie niezależny od owej doktryny mówił o tym aktualny prezydent USA, który stwierdził, że człowiek zachodu musi zawsze rozumieć świat na jakim żyje, musi nieustannie poznawać ten świat, poznawać siebie, poznawać innych i w oparciu o to rozumienie podejmować działania w sposób konsekwentny i skuteczny. Nie bez kozery ktoś powiedział, że to przemówienie stanowi swoisty manifest ideowy nowoczesnego konserwatyzmu.

I ostatnia sprawa: porównanie współczesnych lewaków i współczesnych islamistów jacy zdają się dominować we współczesnej Europie Zachodniej. To porównanie jest trafne ale wymaga pewnego uzupełnienia i rozwinięcia. Otóż w tych ruchach nie ma niczego co ma jakikolwiek związek z jakąkolwiek duchowością. Ci ludzie nie mają głębokiej znajomości podstaw na jakich opierają się ich działania, nie mają głębokiej znajomości sensu tychże działań. Jedni i drudzy działają w oparciu o płytkie ideologie, które owszem ze względu na to że są głośne i wywołują wiele zamętu mogą w jakiś sposób "fascynować" niektórych europejczyków pogrążonych w ideowym i duchowym marazmie.

Owszem w poprzednim poście pisałem o swoistej "sile ducha" islamistów czy lewaków, ale brakło tam uzupełnienia, które czynię obecnie. Otóż tak prezentowania "siła ducha" nie ma nic wspólnego z autentyczną duchowością człowieka zachodu, jaką pobieżnie starałem się scharakteryzować w powyższych akapitach tego postu. Można tu zatem mówić raczej o swoistych namiastkach "siły duchowej" jaką prezentują czy to lewacy czy islamiści, które to namiastki mogą imponować pozbawionym jakiejkolwiek ideowości i przede wszystkim jakiejkolwiek duchowości europejczykom. To takie małe uzupełnienie do własnej wypowiedzi. Piszę bez żadnego przygotowania, więc trudno w krótkich wypowiedziach wyczerpać całą złożoność podejmowanych problemów.

Pozdrawiam z wyrazami szacunku,
PS
Mam nadzieję że wyszedłeś napić się wody mineralnej a nie czgeoś znacznie mocniej ożywiającego wink
----------------------------------------
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."
Gabriel Garcia Marquez.
----------------------------------------
[Edytuj 2 razy, ostatnio edytowany przez baggins (at) 2017-07-08 20:42:53]
[2017-07-08 20:21:39] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna bma

Avatar użytkownika


Dołączył: 2006-01-25
Postów: 987
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Co do tego, że moje wywody są na poziomie dna, to mogę się zgodzić. Sam jak czytam to co wypisuję, to jestem zażenowany ;) To już nie te czasy, gdy człowiek miał 16 lat i pisał traktaty filozoficzne. Na czytanie i ćwiczenie się w pisaniu nie ma już czasu, więc wpływa to na jakość, poziom wypowiedzi. Ponieważ jednak w głowie pojawiają się pewne niepokojące myśli w związku z obserwacjami zjawisk zachodzących w Europie, trudno nic nie pisać i pozostawać wobec tego zupełnie obojętnym. A to, że bez odpowiedniego przygotowania, lektur, zbudowania ustrukturyzowanej wiedzy, takie wypowiedzi przypominają filozoficzne rozważania stałego bywalca budki z piwem, to już inna sprawa. Ubolewam nad tym, ale proszę też o wyrozumiałość - staram się opisywać problem, który mnie trapi, najlepiej jak umiem.

A co do Racjonalisty - w innym wątku wytłumaczyłem, dlaczego należy na ten portal spojrzeć nieco łaskawszym okiem. Redaktor naczelny przeszedł sporą przemianę światopoglądową, podobnie jak ja :)
----------------------------------------
Lech Wałęsa, TW SB ps. "Bolek": "To ja obaliłem komunizm".
Kornel Morawiecki: "Nie wypada w tym dniu mówić o mnie".
----------------------------------------
[Edytuj 1 razy, ostatnio edytowany przez bma (at) 2017-07-08 20:43:20]
[2017-07-08 20:42:23] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość    niewidoczny dla gości    http://www.wpolityce.pl [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna baggins

Avatar użytkownika


Dołączył: 2008-04-03
Postów: 1095
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Drogi Bma

Bez najmniejszej ironii, jestem pod głębokim wrażeniem Twojego ostatniego postu.
Naprawdę powaliłeś mnie niemal na kolana.
I piszę to bez najmniejszej ironii.

Moje określenie odnośnie Twojej wypowiedzi "na poziomie dna" nie dotyczył tyle Twojej wypowiedzi ile zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi pana Agnosiewicza.
Może faktycznie użyłem za mocnych słów, za co szczerze przepraszam.

Z wyrazami szacunku.
----------------------------------------
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."
Gabriel Garcia Marquez.
[2017-07-08 20:48:41] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna bma

Avatar użytkownika


Dołączył: 2006-01-25
Postów: 987
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Nie szkodzi. Użytkownik posługujący się loginem baggins może być moim forumowym "wrogiem", lecz jeszcze większą przyjaciółką prawda :)
----------------------------------------
Lech Wałęsa, TW SB ps. "Bolek": "To ja obaliłem komunizm".
Kornel Morawiecki: "Nie wypada w tym dniu mówić o mnie".
[2017-07-08 20:54:11] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość    niewidoczny dla gości    http://www.wpolityce.pl [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna baggins

Avatar użytkownika


Dołączył: 2008-04-03
Postów: 1095
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

 
Użytkownik posługujący się loginem baggins może być moim forumowym "wrogiem", lecz jeszcze większą przyjaciółką prawda :)


Bardzo ładnie napisane.

Pozdrawiam smile
----------------------------------------
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."
Gabriel Garcia Marquez.
[2017-07-08 20:55:26] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna baggins

Avatar użytkownika


Dołączył: 2008-04-03
Postów: 1095
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Skoro już się tutaj tak komplementujemy, zjawisko nader rzadkie na tym forum, krótki cytat:
 
Ponieważ jednak w głowie pojawiają się pewne niepokojące myśli w związku z obserwacjami zjawisk zachodzących w Europie, trudno nic nie pisać i pozostawać wobec tego zupełnie obojętnym.


Takie twierdzenie jest swoistym przejawem troski o swój własny rozwój duchowy. Taka troska przejawia się właśnie w usilnym dążeniu do rozumienia problemów z jakimi boryka się otaczający mnie świat. Gdyby jeszcze temu dążeniu towarzyszyło konkretne i skuteczne działanie, można by wówczas mówić o kolejnym przypadku człowieka budującego własną siłę ducha.

Pozdrawiam smile
----------------------------------------
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."
Gabriel Garcia Marquez.
[2017-07-08 21:30:47] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Mężczyzna bma

Avatar użytkownika


Dołączył: 2006-01-25
Postów: 987
Status: Nieobecny
Re: Niezdrowa fascynacja islamem

Tak, z tym że ja obawiam się, że to nie ma tak dobrych konsekwencji, o jakich piszesz. Im dalej w las, tym więcej drzew - im więcej się człowiek zastanawia na różne tematy, tym więcej ma wątpliwości, tym więcej pojawia się niejasności i znaków zapytania. Dlatego czasami chyba wolałbym być takim prostym człowiekiem, który np. 8 godzin dziennie piłuje i hebluje jakieś drewno, a potem ogląda mecze w TV.
----------------------------------------
Lech Wałęsa, TW SB ps. "Bolek": "To ja obaliłem komunizm".
Kornel Morawiecki: "Nie wypada w tym dniu mówić o mnie".
[2017-07-08 21:45:35] Pokaż post w wersji do wydruku        Wyślij wiadomość    niewidoczny dla gości    http://www.wpolityce.pl [Odnośnik] Zgłoś szkodliwy lub obraźliwy post  Skocz na górę 
Postów: 11   Stron: 2   [ 1 2 | Następna strona ]
[Pokaż wątek w wersji do wydruku] [Nowy wątek]